• SLOW FOOD YOUTH I NIEUŻYTKI SZTUKI - wywiad

    2014-07-02 13:57:47
    WARSZAWA | Królikarnia

    W projekcie Nieużytki Sztuki w Warszawie wzięło udział wiele fundacji i stowarzyszeń propagujących zdrowy styl życia, świadome odżywianie i podejmowanie decyzji przy wyborze produktów spożywczych.
    Tym razem rozmawiałam z Kasią Wojtkowską ze Slow Food Youth.
    Stowarzyszenie Slow Food Youth Warszawa zajmuje się edukacją kulinarną, organizując spotkania, warsztaty i szkolenia o tematyce kulinarnej oraz propagowaniem sezonowej, lokalnej i regionalnej żywności i kultury kulinarnej.

    Królikarnia: Czym zajmuje się stowarzyszenie Slow Food Youth i dlaczego zdecydowaliście się na udział w programie Nieużytki Sztuki?
    Kasia Wojtkowska: Slow Food Youth jest młodzieżówką dużego Slow Food. Zajmujemy się propagowaniem zdrowej, regionalnej i lokalnej żywności, dlatego chcieliśmy mieć własną grządkę, gdzie możemy mieć roślinki.

    K: Czy „Nieużytki Sztuki” miały być początkiem jakiejś większej waszej inicjatywy tworzenia w mieście miejsc, gdzie mieszkańcy mogą mieć kawałek ziemi i sadzić jakieś warzywa, owoce, czy zioła? Czy jest to jednorazowa akcja?
    K. W: Chciałyśmy po prostu mieć grządkę. Długo zastanawiałyśmy się gdzie w Warszawie możemy sadzić rośliny. Na początku chciałyśmy u mojej babci, w ogródkach działkowych na Pradze, no ale potem dowiedziałyśmy się o Nieużytkach Sztuki w Królikarni i zgłosiłyśmy się do projektu. Udział w projekcie jest trochę zabawą, bo my prowadzimy warsztaty o odżywianiu, organizujemy również wycieczki po bazarkach i to głównie tam jesteśmy znani, dzięki Sezonowej Akcji Zakupowej, czy właśnie warsztatów, które organizujemy. A to miał być taki powrót do korzeni, że każdy ma swoją grządkę i może w niej posadzić, co chce.

    K: Czy możesz powiedzieć coś więcej o Sezonowej Akcji Zakupowej?
    K.W: Ideą Slow Foodu jest to aby propagować regionalną dobrą kuchnię i przypominać o tym, że jedzenie jest przyjemnością, ale również o tym, że ważne jest to, gdzie robimy zakupy. Takim czołowym projektem obecnie Slow Food Youth jest Sezonowa Akcja Zakupowa, która pokazuje kupującym, jak kupować, jak zadawać pytania, jak rozpoznać produkty dobrej jakości, sezonowe, jak wspierać lokalnych przetwórców, pokazywać, że czasami warto kupić coś droższego, ale za to lepszej jakości, że czasem warto poświęcić ilość nad jakość, i oprowadzamy mieszkańców Warszawy np. po Hali Mirowskiej. Stworzyliśmy również mapki bazarów warszawskich, które są udostępniane na naszym profilu na fb, na mapie zaznaczeni są sprzedawcy, których polecamy, z kim można porozmawiać o produktach. Na tych spacerach rozmawiamy, dzielimy się doświadczeniem, w czasie tych spacerów tworzy się wspólna wiedza, jak i gdzie kupować, jak rozmawiać ze sprzedawcami. Po bazarach oprowadzają szefowie kuchni, foodisie, czy pasjonaci kuchni, którzy mają dużą i chętnie się nią dzielą z mieszkańcami Warszawy.

    K: Jak często i kiedy organizowane są takie spacery?
    K.W: Dwa razy w miesiącu: najbliższy spacer będzie w pierwszy, albo drugi weekend lipca na Wiatracznej.

    K: Jaki macie pomysł na waszą grządkę?
    K.W: Zastanawiamy się czy nie posadzić sadzonek truskawek, na razie mamy fasolki chińskie, rozmaryn i miałyśmy też fiołka jadalnego, który niestety wysechł, bo nie wiedziałyśmy, że powinien rosnąć raczej w cieniu.

    K: A wiesz kim jest artystka, autorka projektu Nieużytki Sztuki?
    K.W: Niestety nie wgłębiałam się w wiedzę na temat autora projektu. Najważniejsze było dla mnie to, że mogę mieć swoją grządkę i sadzić w niej rośliny.

    K: A zastanawiałaś się jaki jest cel tego projektu, co artystka chciała osiągnąć czy udowodnić, dając w miejscach publicznych, które są parkami, czy ogrodami przy galeriach i muzeach, możliwość posiadanie własnej grządki i sadzenie w niej roślin
    K.W: Jak w każdej formie sztuki, tu chodzi o wyrażenie siebie. My mamy jadalne kwiaty, zioła a inne panie, z którymi się zaprzyjaźniłyśmy, mają też kwiaty. Wiadomo jednak, że my mamy inny cel, niż te panie - u nas najważniejszy jest aspekt kulinarny, a nie estetyczne patrzenie na grządkę. Również chyba chodzi o to, żeby sztuka wyszła do mieszkańców, bo jest to przestrzeń publiczna, każdy może przyjść, posadzić coś, czy tylko popatrzyć i porozmawiać.
    Nie mówimy o tym, że najlepiej by było, gdyby każdy miał owoce i warzywa z własnej grządki, no bo jesteśmy w mieście. Ale zachęcamy do tego, żeby hodować np. zioła, żeby kupować na Hali Mirowskiej u P. Darka zioła i posadzić je sobie w domu.

    rozmawiała: Eleonora Bojanowska
    Galeria

    KOMENTARZE