• GRZĄDKA NO.3, czyli wywiad z Polą i Anulą

    2014-05-21 11:34:45
    WARSZAWA | Królikarnia

    Z dwoma właścicielkami grządki rozmawiam o tym, dlaczego zgłosiły się do projektu nieużytki sztuki, co i dlaczego chcą posadzić, a także czym jest dla nich ta inicjatywa.


    Królikarnia: Na początku chciałam Was spytać, czy wiecie kim jest artystka: autorka projektu, i czym się zajmuje?
    Pola: Ja znam ją osobiście, przez rodziców. Widziałam kilka jej wcześniejszych prac,
    wiem, że robi różne projekty społeczne np.: Matka Polka, albo performence, widziałam jeden, który odbył się w galerii Arsenał w Białymstoku.
    Anka:Niestety nie kojarzę...

    K: Dlaczego zgłosiłyście się do tego projektu, i w jakim jesteście składzie, czy jest to grupa przypadkowych osób, czy wszyscy się znacie?
    A: wszyscy się znamy. Obie wychowywałyśmy się w dużych domach z ogrodami i zawsze sadziłyśmy sobie coś w ogrodzie. Ja miałam sałatę, jakieś warzywa, zioła. Później obie przeprowadziłyśmy się do Warszawy i nam strasznie tego brakowało i teraz obie mamy zioła w naszych mieszkaniach, na tarasie, albo w kuchni. Ale to było dla nas wciąż mało. Chciałyśmy sadzić własne warzywa i zioła, dlatego między innymi zgłosiłyśmy się do projektu.
    P: nasza grupa składa się z samych bliskich przyjaciół. Projekt może połączyć znajomych przez wspólne kopanie w ziemi. Jest to dla nas fajna forma spędzania wolnego czasu.

    K: Czyli głównym motywem, dla którego zgłosiliście się do projektu było to, że możecie mieć własny mały ogródek, a nie chęć uczestniczenia w projekcie artystycznym?
    P: To były równoległe motywy. Ja dowiedziałam się o projekcie od mojej mamy, czyli Agnieszki Tarasiuk z Królikarni.
    A: O projekcie dowiedzieliśmy, jako o projekcie artystycznym, ale naszymi głównymi pobudkami jednak było sadzenie warzyw i ziół. Fajne jest to, że przy donicach prowadzimy bardzo dużo rozmów. Za każdym razem jak tam
    byłam, ktoś podchodził i pytał o co chodzi. A jak coś sadziłam, to pytali co to za zioła, i dlaczego je sadzimy... czuć, że projekt jest bardzo interaktywny i ludzie z zewnątrz się do tego dołączają, zadając pytania i rozmawiając o nim.
    K: Czy ustaliliście już, co chcecie posadzić?

    P: To jest trudna decyzja przez to, zę jest nas tak dużo i każdy ma trochę inny pomysł, ale oczywiście chcielibyśmy mieć jakaś wspólną koncepcję. Ja bardzo bym chciała posadzić wszystkie rośliny w jakiś konkretny wzór, innym bardziej zależny na tym, żeby rosło coś dobrego, z czego możemy ugotować później wspólną kolację, po zebraniu plonów. Z tego powodu nie dogadaliśmy się jeszcze, jak dokładnie ma wyglądać nasza grządka.
    A: główną ideą jest, żeby sadzić zioła, warzywa i kwiatki jadalne.

    K:Ile osób jest w waszej grupie?
    P: Jest dużo osób, które nie chcą się jakoś bardzo angażować w projekt/ formalnie nie należą do naszej grupy, ale bardzo im się podoba i jak będzie potrzebna pomoc, to będą przyjeżdżać i na przykład podlewać. Ale takich osób najbardziej zaangażowanych jest sześć plus około pięciu dochodzących.

    K: Posadziłyście już coś?
    A: Na razie posadziliśmy tymianek. Opiekowałam się dzieckiem, poszłam z nim do parku w Królikarni i stwierdziłam, że sadzenie jest fajnym sposobem spędzania czasu z dzieckiem. Czekamy aż się skończą przymrozki, do piętnastego maja, żeby moc dalej sadzić. Mamy już kiełkujące nasiona w domach, które czekają na piękną pogodę.

    K: Do kiedy chcecie zajmować się Waszą grządką?
    A: do końca sezonu na pewno. Potem zobaczymy.

    K: A co zrobicie w wakacje, kiedy większość osób wyjeżdża?
    P: będziemy się wymieniać. Dzięki temu, że dużo osób nam pomaga, nie będzie chyba z tym problemu.

    K: Czy wiecie, jak ma się skończyć ten projekt/akcja?
    P: Nie ma konkretnych planów i chyba też o to chodziło Eli Jabłońskiej, żeby dać impuls i zobaczyć czy i jak to się rozwinie.
    A: Podpisaliśmy umowy do listopada i potem zobaczymy. Jest obawa, że na początku wszyscy są mega zaangażowani, a z czasem to może przejść, wiec Ela zobaczy jak to się rozwinie, i czy to ma sens, i w jakim stopniu ludzie się w to zaangażują.

    K: Wchodziłyście kiedyś na stronę Nieużytków?
    P: Tak, ale częściej wchodzę na fb, żeby zobaczyć co nowego się dzieje w projekcie. Bardzo fajna jest idea strony, to że tworzona jest wspólnie. Jednak łatwiejszy, bardziej dostępny jest fb.

    Rozmawiała Eleonora Bojanowska z Polą i Anulą.

    KOMENTARZE