• Podsłuchane nad grządką

    2014-08-07 12:22:11
    Kaja | Kaja D. | GDAŃSK | Instytut Sztuki WYSPA

    -A lebioda* to polska roślina?

    Aria Orkis: Oczywiście! Słowiańska. Rosła jeszcze przed naszą erą. Cebulę za to znano już w Egipcie.

    -Na pewno były w piramidzie!

    -Cebula w piramidzie... no ciekawe.



    *lebioda – właściwie to komosa biała. To roślina kosmopolityczna, rozprzestrzeniona na całym świecie. Łatwo znaleźć ją przy drodze, na śmietniku i w rowie. Jej nasiona utrzymują zdolność do kiełkowania nawet przez 30 lat. Kiedy rośnie na glebach ze zbyt dużą zawartością azotu bywa trująca. U ludzi zatrucie objawia się dużą wrażliwością na słońce, u zwierząt zaś zaburzeniami koordynacji ruchu i drgawkami. Młode liście pojawiąjące się wczesną wiosną są nieszkodliwe, a w dodatku smaczne. Z powodzeniem zastąpić nimi można popularny szpinak Zawierają dużą porcję białka oraz witaminy C i A. Po lebiodę sięgano wielokrotnie w kryzysowych sytuacjach. Podczas oblężenia Leningradu w czasie II Wojny Światowej okazała się ratunkiem przed szkorbutem i śmiercią głodową.



    -------------------------------------------------

    Aria Orkis: Jeśli chodzi o trawy jadalne to generalnie żadne z nich nie są trujące. Mogą być obojętne albo jadalne. Jest tylko jednak trująca trawa – życica* się nazywa.



    -A perz**?



    Aria Orkis: Perz też jest trawą i jest jadalny. Słowianie tarli jego kłącza na mączkę. Zwierzęta bardzo lubią tę trawę. Kot i pies zawsze jedzą perz. Innej trawy nie zjedzą. Ma taki specyficzny zapach...



    *życica – to zbiorowa nazwa obejmująca ok. 10 gatunków. W rzeczywistości nie sama roślina jest trująca, a toksyny produkowane przez pasożytujący na niej grzyb. Stanowi to duże niebezpieczeństwo dla drobiu hodowanego na wolnym wybiegu. Większe gabarytowo zwierzęta, m.in. krowy, które spożywają stałą ilość toksyn pasąc się na łące mogą popaść w stan chronicznego zatrucia.



    **perz – roślina występująca powszechnie w Europie i Azji. Wykorzystywane w zielarstwie kłącze perzu nazywane jest „ziółkiem oczyszczającym krew”. Parzony przez 7 min odwar z jednej łyżki suszonego perzu ma działanie moczopędne. Zalecany jest pomocniczo w leczeniu cukrzycy. Dodany do mąki czyni chleb pulchniejszym, a jego codzienne spożywanie pomaga uregulować trawienie i zrzucić kilogramy.



    -------------------------------------------------

    Aria Orkis: Wracając do chwastów jadalnych powiem teraz o podagryczniku*. To bardzo ciekawa roślina. Kiedy wczesną wiosną jest zielony można z niego robić sałatki, takie pachnące. Dodać do niego sałatę, szczypior, koper, cokolwiek się ma. Mniszek lekarski do niego pasuje. Ale tylko wczesną wiosną. Potem jest już niedobry, twardy. Podagrycznik jest wrogiem ogrodników, bo rośnie szybko i trudno go wyplenić. Nie będziemy go sadzić, ale on i tak sam tam rośnie.



    -Sam się wsiał?



    Aria Orkis: To są chwasty, Pan Bóg je wsiał! Podagrycznik jest bardzo podobny do arcydzięgla**. Jest taka legenda na jego temat. Podczas trwania zarazy w Europie gdy umierało mnóstwo ludzi anioł zesłał arcydzięgla królowi skandynawskiemu, a ten nakazał każdemu kto miał pole wysiać 10 metrów kwadratowych. Jest on bowiem bardzo szlachetny w swoim swoim działaniu, antybakteryjny i antywirusowy. I oni go rzeczywiście uprawiali. Też miałam arcydzięgla w ogrodzie. Piękna roślina! No i jeszcze wrotycz***, Tanacetum Vulgare. Muszę go tu przynieść to by wszystkie robaki przegonił! Niegdyś wrotycz jedzono raz na rok, przed Wielkanocą, na przepędzenie pasożytów z jelita. Zapiekano liście w cieście, robiono placki i zjadano. Raz w roku. To trzeba na wiosnę jeść, bo teraz jest już niedobry. Z wrotycza robią leki. On jest bardzo silny, nie można go nadużywać.



    *podagrycznik pospolity – roślina należąca do rodziny selerowatych. Dawniej leczono nim atakującą stawy podagrę, czemu zawdzięcza swoją nazwę. Nie cieszy się dobrą sławą wśród ogrodników, ponieważ rozrasta się w mgnieniu oka i trudno się go pozbyć. A jednak podagrycznik okazuje się być rośliną niezwykle pożyteczną. Herbata z młodych gałązek, listków oraz kwiatów zbieranych wiosną i latem leczy kaszel. Stosowany zewnętrznie w formie okładów z kłączy i liści łagodzi problemy skórne. Podobno sałatkę z podagrycznika jadał sam Władysław Jagiełło narzekający na dolegliwości artretyczne.



    **arcydzięgiel – roślina z rodziny selerowatych objęta od 1983 roku ścisłą ochroną. Aby móc skorzystać z dobrodziejstw arcydzięgla należy go samodzielnie wysiać we własnym ogródku. Wydziela bardzo intensywny zapach. Wszystkie części rośliny są jadalne. Liście o anyżowym posmaku dodawać można do sałatki. Skośnie podcięte łodygi zbierane w maju i kandyzowane stosowane są w cukiernictwie do dekorowania tortów i wielkanocnych mazurków. Na słodko arcydzięgla można spożywać także w postaci dżemu. W wersji gorzkiej fantastycznie sprawdza się jako przyprawa do wytrawnych alkoholi, w tym absyntu.



    *** wrotycz pospolity – roślina z rodziny astrowatych rosnąca w klimacie umiarkowanym. Wrotycz bywa trujący, więc należy zachować szczególną ostrożność przy jego stosowaniu. Dawniej sięgano po niego nie tylko po to aby oczyścić organizm, wedle zabobonów miał także zapewniać ochronę przed demonami, a noszony w modlitewniku zapobiegał zaśnięciu podczas nudnego kazania. Bukiet z wrotycza odstrasza osy i muchy od stołu, a napar z niego przegania ślimaki z ogrodu.

    -------------------------------------------------



    Aria Orkis: Po łacinie nie ma słowa chwast.

    -Bo nie było chwastów.

    Aria Orkis: Właśnie! Były rośliny!



    (na podstawie: www.wikipedia.org, www.forum.woliera.com, www.panacea.pl, www.naturaity.pl, www.kuzdrowiu.pl, www.ziolowyzakatek.com.pl, www.pl.herbs2000.com)

    KOMENTARZE